poniedziałek, 31 lipca 2017

Drzewa do nas mówią milczeniem



Stare drzewa wezwały mnie.
A było to tak.


Aktualnie wycinają drzewa Puszczy Białowieskiej, toczy się walka pomiędzy "ekologami" (piszę w cudzysłowie, gdyż pod tą szufladkową nazwą grupy, kryją się różni ludzie, dziennikarze, nauczyciele, podróżnicy, botanicy, ale często ludzie wrażliwi, których prowadzi wewnętrzna intuicja, by chronić przyrodę, działać,) a leśnikami (również często piękni ludzie, o pięknych intencjach, szanujący naturę). 

Jakiś czas temu, wiedziony przez stare, mądre drzewa najstarszego lasu Europy, pojechałem tam, by na miejscu przekonać się na własnej duszy, o co w tym wszystkim chodzi. Bowiem w internecie spotkać można wiele manipulacji i tekstów, których nie można zweryfikować, można jedynie zaufać, że ten albo tamten mówi jak piszą. Także ja opowiem Wam, co doświadczyłem ja, co opowiedziały mi drzewa i czego dowiedziałem się na miejscu. 


Od tamtego czasu wiedziałem i miałem w głowie poukładane, jak i co napiszę w tym poście, ale forma tego, w totalnie ostatnim momencie zmieniła się i wyskoczyły mi takie oto słowa spod pióra.


Pierwsze moje odczucia okazały się pozytywne. Jadąc na miejsce, miałem w głowie obrazy totalnego hardcoru, setek hektarów zgliszczy i totalnej katastrofy. Na szczęście obrazy te były tylko moją osobistą projekcją, a ukazała mi się Puszcza Białowieska tętniąca życiem! Jest piękna, imponująca, różnorodna, zaskakująca! Mądre drzewa nie umierają wcale ze smutku, roślinność nie przymiera wcale z rozpaczy, choć zaskoczył mnie dość "limitowany" śpiew ptaków. Spodziewałem się, mimo obrazów katastrofy ekologicznej, ptasiej muzyki w akompaniamencie wszelakich chrząszczy, żuczków i bzyczków, ale nie, proszę Państwa, w Puszczy rozbrzmiewa bardzo wymowna cisza... (Oczywiście nie totalna cisza, ale jestem przekonany, iż nie jest to "zwyczajny" pogłos lasu). Tak, najstarszy las Europy milczy. I afonia ta, rozbrzmiewa tak donośnym echem w duszy każdego, kto jest na tyle wrażliwy, by ją słyszeć, że zamienia się ona w potężne przesłanie, przekaz skierowany prosto do Człowieka. Puszcza jest zmęczona Proszę Państwa, zmęczona Człowiekiem i jego walką. Zmęczona leśnikami, "ekologami", ideologiami, planami, brakiem planów i pomysłami na nią. Puszcza nie chce więcej widzieć nas, doświadczać nas w tej formie, jaką teraz sobą reprezentujemy. Puszcza odpocząć chce i się zregenerować. I sama wie najlepiej jak to zrobić. 

 
Puszcza Białowieska liczy sobie nie wiadomo ile lat. Nawet w Wikipedii w internecie o tym nie piszą. Nikt mądry się przecież nie podpisze pod taką informacją. Za to wiemy, że w czasach okupacji Niemcy wycinali masowo duże połacie tego lasu, a na miejsca wycinek posadzili świerki. Któż wie, czy robili to bezmyślnie czy celowo, ale efekt jest taki, iż na siedliskach grądowych (które obejmują znaczną część Puszczy), na których naturalnie rosną drzewa liściaste, bogaty specyficzny podszyt, porosty, zwierzęta, całe bogactwo życia, w tej chwili dominują tam drzewa iglaste.

Popłyńmy dalej.

Czas.

Weźmy taką małą przestrzeń 50 000 lat na przykład, gdzie rośnie sobie w najlepsze las na swoich NATURALNYCH zasadach. I w tym czasie pojawia się taki człowiek, który mimo że, będąc częścią natury, zaczyna się rozmywać z harmonią wewnętrzną i uczuciem spokoju i bezpieczeństwa, zaczyna podążać za swoim ego. Zamienia las w "fabrykę" drewna. I tak zmienia rzeczywistość, który w ciągu chwili zmienia jego strukturę. Spójrzmy, jak po takiej "minucie" dla przyrody decyduje się ona w tym wypadku na "gradację" kornika, aby w ciągu następnej swej "minuty" przywrócić na swe siedliska rośliny, które mają się tam najlepiej. Fascynujące drzewa liściaste, owady, energię tego harmonijnego ekosystemu. Czy to nie jest oczywiste? Dlatego uważam, ze każde ścięte i wywiezione z Puszczy drzewo przeczy jej naturalnemu rozwojowi, który powinniśmy jak najbardziej wspierać! 


Przypominam, że Lasy Białowieskie nie są lasem gospodarczym, jak cała reszta lasów całej Europy, ale to jest PUSZCZA KURWA MAĆ!!!
Nie tykać, zostawić i cieszyć się z Jej życia cudnego polecam.


No i taki właśnie tekst mi wyszedł spod pióra pewnej nocy pięknej.




A jeśli chodzi o konkretniejsze informacje, które są bardzo ważne i tak bardzo pragnąłem Wam przekazać, to wszystkie, a nawet więcej, znalazłem tutaj: w 30 ŚWIETNYCH PYTANIACH do naukowców i ekologów. Przeczytajcie choć część tego wywiadu proszę! To bardzo pięknie, krótko i rzeczowo podana na tacy Wiedza, dotycząca tego sporu i całej akcji!

PUSZCZA POWINNA BYĆ WOLNA OD WYCINKI!



 A tutaj mała foto - relacja z "Obozu dla Puszczy" i z patrolu w poszukiwaniu harwesterów.
 









 Jak można pomóc Puszczy?
Na wiele sposobów!

Poczytaj TUTAJ



Choć wg mojej opinii najbardziej potrzeba nam prawników!



Ku mej wielkiej radości, i nie tylko mojej, w tych dniach, kiedy to publikuję

Trybunał Sprawiedliwości UE wydaje zakaz wycinki w Puszczy Białowieskiej!!!

Wciąż nie wiadomo jednak, czy maszyny naprawdę wyjadą z lasu. Nasi ludzie patrolują i patrzą Lasom Państwowym na ręce.

 

  Ja osobiście dziękuję wszystkim ludziom, którzy pracują dla ochrony tego magicznego lasu! Jesteście wspaniali!!!




Właśnie dziś, kiedy publikuję tego posta, dostaję z obozu mejla:


Cześć!
Piszemy kolejny update z Puszczy. Tym razem krótko, ale sporo ważnych informacji.
For english summary scroll down

1. Co decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE oznacza dla Puszczy?
Decyzja TSUE z 27 lipca tymczasowo (do momentu wydania wyroku) zakazuje prowadzenia wycinek w niektórych typach lasu (ale np. nie borach suchych), na siedliskach kilku zagrożonych gatunków (w tym wielu chrząszczy żyjących w martwym drewnie), zakazuje też usuwania ponad-100 letnich martwych świerków i przekraczania etatu cięć ustalonego w Planu Urządzenia Lasu (to na razie dotyczy tylko Nadl Białowieża, Browsk i Hajnówka mogą przekroczyć swoje PUL-e na 2012-2021 za ok. 6-12 miesięcy, utrzymując obecne tempo prac). To wszystko pod warunkiem, że prace nie dotyczą zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.
PODSUMOWUJĄC: decyzja to dobry krok i legitymizacja naszych dotychczasowych działań, ale nie stanowi ona gwarancji pełnej ochrony Puszczy.

2. Co decyzja TSUE oznacza dla Obozu?
Dziś już wiemy, że LP nie przestrzegają nawet tych zapisów podanych w decyzji. Od rana zlokalizowaliśmy już dwa harwestery prowadzące wycinki i kilka ekip pilarzy. Lasy Państwowe idą w zaparte, kontynuując dewastację Puszczy i narażając nas wszystkich na wielkie kary finansowe. Dlatego, zostajemy w Puszczy, chronić ją przed nielegalną wycinką i na bieżąco monitorować sytuację.
Po drugie, czeka nas wielka batalia prawna. Pozwy na podstawie kodeksu wykroczeń dostało już ponad 70 osób, a dotrą pewnie do kolejnych 50-100. Przedsądowe wezwania do zapłaty sumują się już do 65 tys. złotych, a osiągną pewnie 2-3 więcej. To wszystko dotyczy akcji, które już się odbyły, a wygląda na to, że konieczne będą kolejne. Nie odpuścimy też funkcjonariuszom i instytucjom które łamały prawo, często w brutalny sposób pacyfikując nasze pokojowe protesty.
Po trzecie, naszym celem było i pozostaje objęcie całej Puszczy parkiem narodowym. Teraz musimy być na miejscu, bo sytuacja jest dramatyczna. Jednak nawet kiedy to się uspokoi i wrócimy do domów, będziemy dalej działać na rzecz tego celu.
3. Czego potrzebuje Obóz?
* Pieniędzy na pomoc prawną
To bardzo ważna sprawa i bardzo kosztowne działanie. Chcemy zapewnić opiekę prawną wszystkim aktywist(k)om biorącym udział w pro-puszczańskich akcjach "obozowych". Skala jest tak duża, że nie da się tego robić pro bono, musieliśmy zatrudnić profesjonalną kancelarię. Mimo, że pracują dla nas po preferencyjnej stawce, to są duże koszty. Tu jest zbiórka: pomagam.pl/dlapuszczy - promujcie, wpłacajcie, przypominajcie o sprawie.
Uwaga! jeśli dostaliście/dostałyście jakiekolwiek wezwanie do sądu, czy do zapłaty - prześlijcie skan lub foto na adres pomocprawna@riseup.net. Tylko będąc z Wami w kontakcie będziemy w stanie zapewnić Wam pomoc prawną!

* Osób na miejscu
Chcemy usprawnić procesy samozarządzania w Obozie i dlatego zapraszamy zwłaszcza osoby, które już były - czyli Was! Dzięki temu będziemy mogli bardziej skupić się na działaniach (różnych, od gotowania, przez malowanie i remonty, po dokumentowanie i ew. akcje bezpośrednie), a nie na zarządzaniu ciągłą rotacją. Ważne, żeby przyjechać na minimum 4 dni, dzięki temu łatwiej coś zaplanować, wykorzystać potencjał osób pojawiających się w Obozie.
* Wsparcia rzeczowego
Tu zaktualizowana lista: LINK
* Specyficzne umiejętności/możliwości
- operatorzy dronów
- posiadacze busów
- naprawiacze/instalatorzy internetu :)

4. O co chodzi z pobitym operatorem Polsatu?
Bardzo szerokim echem odbiło się pobicie operatora przez pilarzy, podczas naszego patrolu sobotniego. To przykra sytuacja, ale warto znać szerszy kontekst, żeby nie poddać się medialnym uproszczeniom. Przeczytajcie ten post: https://www.facebook.com/dlapuszczy/posts/1845327255796523

I jeszcze dodam kilka ważnych linków.







Puszczo! Kochamy Cię!!!

wtorek, 28 marca 2017

FIlm "Zielone Kręgi"

Oto i on! Długo oczekiwany, długo tworzony, mój autorski film z Festiwalu "Zielone Kręgi" wyszedł na światło dzienne!
Zapraszam na baśniowo-szamańską podróż polsko-indiańską w czarodziejskiej oprawie, która ma na celu rozniecić w Was iskrę, drzwi otworzyć ku samo-uzdrowieniu i rozdmuchaniu w każdej Duszy ogniska Miłości i ponownego połączenia się z Naturą. Zapraszam wszystkich również do tego, by dołączyć do naszej polskiej szamańskiej rodziny, by poznać się i razem świętować i celebrować Festiwal "Zielone Kręgi" w 2017 roku!
Film ten charakteryzuje się magicznym i baśniowym klimatem, dlatego polecam obejrzeć w podobnych warunkach, np przy świeczkach, kadzidłach, siedząc wygodnie w przyjemnym, zrelaksowanym stanie.





czwartek, 29 września 2016

Szamański Festiwal Uzdrawiania "Zielone Kręgi"



Kożyczkowo to maleńka wioska położona na Kaszubach. Kilka kilometrów dalej w malowniczej scenerii wśród zielonych łąk i lasów mieści się piękny dworek - Ośrodek Duchowych i Twórczych Stylów Życia. 


Okolica jest bardzo spokojna, ale w tym miejscu dzieje się bardzo dużo. Każdego miesiąca odbywają się różne, bardzo ciekawe warsztaty dotyczące rozwoju człowieka - cielesnego, duchowego i intelektualnego.


   
A raz do roku w wakacje organizowany jest Szamański Festiwal Uzdrawiania - Zielone Kręgi. Jest to prawdziwa perła wśród wszystkich festiwali, które mają miejsce w naszym kraju. Miałem okazję doświadczyć tego na własnej duszy.



 
Poranek na festiwalu rozpoczyna się Kundalini Yogą, prowadzoną przez Marka Miedziewskiego.
- Jest to niezwykły proces umożliwiający przeżycie głębokiej transformacji - wyjaśnia Marek - oczyszczenie pokładów podświadomości z negatywnych wzorców. Rozpuszcza warstwy blokujące przepływ radości i miłości.



Nieopodal Katarzyna Matejczyk prowadzi Gimnastykę Słowiańskich Kobiet z tradycji Białoruskiej. Mimo szczerych chęci nie zostaje wpuszczony, ze względów oczywistych.


Basia Styczeń zaprasza na "Chwasting - zdrowe odżywianie, jadalne kosmetyki". Kobieta jest istnym okazem zdrowia, wygląda olśniewająco młodo, choć Bóg jeden wie, ile ma lat. Basia mieszka w lesie i żywi się tylko żywą naturą i ziołami.


- Ostatni raz zachorowałam 16 lat temu. To chyba o czymś świadczy, tak?
Jest energiczna niczym nastolatka, emanuje siłą i mądrością. Zbieramy razem zioła, uczymy się je rozpoznawać i przetwarzać.
- Nasi przodkowie używali roślin występujących w naszym klimacie do wytwarzania posiłków, herbat, kosmetyków, używali je do uzdrawiania. Na przestrzeni historycznych dziejów ta tradycja gdzieś nam uciekła i zioła zostały uznane za chwasty.



Basia wprawia wszystkich w totalny zachwyt. Biega, gotuje, czaruje, opowiada, wyjaśnia, a wszystko z tak cudną gracją, z takim wdziękiem, niczym poezja pisana na żywo anielskim piórem...
Po warsztatach zjadamy wykwintny posiłek dłońmi, a polne kwiaty uśmiechają się do nas z miseczki.


Festiwalowa wioska staje się coraz bardziej przyjazna, atmosfera się rozkręca, radośni, kolorowi ludzie wymieniają się życiowymi doświadczeniami, a najbardziej szczęśliwe są chyba dzieci. To specjalnie dla nich przygotowane zostały warsztaty Leśnej Akademii Wyobraźni, które prowadzą Ewa Czapiewska i Maria Graczyk. Odbywają się każdego dnia festiwalu, więc rodzice śmiało mogą zostawić swe pociechy w dobrych rękach, a sami uczestniczyć w innych zajęciach.


W międzyczasie trwają przygotowania do indiańskiego szałasu potów. O jego kosmologii opowiada Wojciech Wieconkowski - mistrz ceremonii i współorganizator festiwalu.


 – Z sauną ma to tyle wspólnego, że też jest gorąco i jest para. Ale na tym podobieństwa się kończą. Szałas potów jest to doświadczenie, które pomaga głębiej poznać siebie, jest to też przestrzeń, w której człowiek może otrzymać uzdrowienie dzięki kochającemu objęciu Ziemi. W łonie Matki jest ciemno i gorąco, w obecności podstawowych mocy świata, świadomość ludzka pogłębia się i rozświetla nowe, wcześniej nieznane lub zapomniane pola.



W czasie festiwalu mają odbyć się trzy ceremonie szałasu potów. Jeden z nich ma prowadzić Shuni Giron - Duchowa Przewodniczka Starszyzny Majów z Gwatemali. 


To ona przyciąga na swoje "zajęcia" najwięcej osób. Pierwsze wykłady dotyczą Kosmologii Majów i ich Kalendarza. Majowie - Nawigatorzy Czasu - dopiero od niedawna dzielą się swą wiedzą z resztą świata. Wcześniej, przez setki lat Biały Człowiek nie był gotowy na tak potężną świadomość. 


A Shuni, która przyjechała do nas, do Polski, ma Moc. Ona jest Mocą. Przekazuje dużo informacji, naucza i robi to doskonale. Wieczorem prowadzi Ceremonię Ognia. Poznajemy dwadzieścia Majańskich Energii i zyskujemy wiedzę i narzędzia do uzdrawiania naszego życia.


 Zaprzyjaźniam się z Mariolą Floreską - główną organizatorką festiwalu i właścicielką terenu - wspaniałą, pełną ciepła i pozytywnej energii kobietą.




Jako że mam ze sobą cały sprzęt do filmowania zostaję mianowany, ku mej wielkiej radości, głównym dokumentalistą zachodzących wydarzeń. Także kochani powstanie szamański film!


  
Czasami, w naszym codziennym życiu, decydujemy się rozwiązać jakiś problem i udajemy się wtedy na określone zajęcia, terapię czy rozmowę ze specjalistą. Potem przez pierwszych kilka dni bardzo silnie to przeżywamy. A na festiwalu "Zielone Kręgi" nie ma na to czasu, warsztaty dzieją się jedne po drugich lub równocześnie. I jest z czego wybierać: "Warsztaty Wolności Wewnętrznej", "Odblokuj swoje ciało", "Praca ze zwierzętami Mocy", "Neurofizjologiczne oddziaływanie chwili obecnej w nieskończoności", "Baśnie ludów ziemi", "Święta Geometria", "Masaże indywidualne", "Medytacja w polu Serca"... A każde zajęcia z osobna nauczają, odblokowują, rozwijają, oszałamiają, uderzają mocno!



Czas przyspiesza, a transformacje trwają. Dni zaczynają się mieszać ze sobą, a zajęć nie brakuje. Kręci mi się w głowie. Z pokerową twarzą biegnę na warsztaty prowadzone przez wspaniałą Alinę Jurczyszyn "Uwolnij swoją pieśń". Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe, chodzi tu o pracę ze swym wewnętrznym głosem, ukrytym pod wieloma warstwami. Alina skutecznie demaskuje powielane przez nas od dziecka wzorce, rozpuszcza w niebyt wszelkie naśladowane akcenty i dociera głęboko do źródła naszego ja, gdzie w ciszy ukryta na swój głos czeka jedyna i niepowtarzalna nasza własna pieśń. 



Tymczasem w Maloce mamy okazję posłuchać i nauczyć się pieśni indiańskich na zajęciach prowadzonych przez Tommiego Harevisa - Majańskiego Strażnika Dnia - oraz muzyka, kompozytora i wg mnie najlepszego flecistę w Polsce. Praktykujemy pieśni indiańskie z wielu różnych tradycji Ameryki Północnej i Południowej.


Następnego wieczoru Tommy daje nam magiczny koncert, a Księżyc na niebie aż piszczy z zachwytu.


Podobnie dzieje się na dwóch przecudnych koncertach zespołu Annutara i Mayatri. Nie sposób opisać, do jakich międzyplanetarnych miejsc można dotrzeć, czując wibrację tych dźwięków... 



Energia festiwalu zmienia się, co jest mocno wyczuwalne, bo i wszyscy się zmieniamy. Sięgamy głęboko wewnątrz siebie, co nieraz jest bolesne, napotykamy swe blokady, które czasami są bardzo nieprzyjemne. To jest właśnie czysta esencja rozwoju osobistego... ileż barier trzeba pokonać, z iloma własnymi "sprawami" trzeba się zmierzyć, aby dotrzeć do źródła lęku i w końcu się od niego uwolnić, pod ile wzniesień trzeba się wspiąć, aby móc wreszcie swobodnie dreptać "z górki"... Ach, rozwój duchowy, praca nad sobą, nad swymi słabościami, praca z ciałem to nieraz istna mordęga, ale za to efekty są tak potężne, że stukrotnie wynagradzają każdą włożoną weń energię.






Jedna z uczestniczek wyznaje mi w wywiadzie:
- Czuję, że pracując sama ze sobą, potrzebowałabym przynajmniej rok czasu, aby zrozumieć pewne rzeczy. Tutaj zadziewa się to w ciągu zaledwie kilku dni! - uśmiecha się pięknie przez łzy.



Jednym z głównych punktów Festiwalu jest Ceremonia Dwóch Tytoni, którą prowadzi Duchowa Przewodniczka z Ekwadoru - Pilar Ortega. Rytuał odbywa się w Maloce i przez całą noc dudni szamański bęben. Nie uczestniczę w wydarzeniu, ale czuwam. Energia Ceremonii rozprzestrzenia się dużo dalej poza Maloce, a ja odlatuję w swoje gwiazdy...


Na Zielonych Kręgach również sporo się tańczy. Różne tradycje, a różne techniki, a każdy może znaleźć coś dla siebie. Mają miejsce warsztaty "Tańca Pięciu Elementów", "Tańca Światowego Pokoju", "Etnicznego Tańca Starego Kontynentu", "Zatańcz ze swoim plemieniem"... Świat wiruje dookoła - tango, bolero, rumba i samba! Zostawiam kamerę i rzucam się w wir roztańczonych ciał!


Festiwal trwa, a uczestnicy powoli stają się jedną rodziną. Nie trzeba wiele rozmawiać, w oczach lśni zrozumienie, wielu przeżywa podobne historie, wszyscy jesteśmy w trakcie nauki życia, staramy się być lepsi dla samych siebie i otaczającego nas świata. W mongolskiej jurcie trwa właśnie Krąg Kobiet Mocy - "Ukochaj swoją nagość". Mistyczne karaoke czakry sakralnej w akompaniamencie chóru pozostałych. Któż wie, co tam się działo! Matki, siostry, córki, babcie jednoczą się w swej kojąco miękkiej energii. 


Na polance nieopodal rodzice ćwiczą Jogę ze swoimi dziećmi. Żurawie latają po nieboskłonie, a drzewa patrzą na nas cierpliwie. Basia z chwastingu częstuje ludzi jadalnymi kosmetykami z ziół. Świat niby taki sam, a jednak inny troszkę...



Zapraszam wszystkich na mój czarodziejski film dokumentalny z "Zielonych Kręgów", który wkrótce będzie dostępny tutaj na blogu, na stronie fejsbukowej PASIKONIZM CZYLI JAK PRZEBUDZIĆ W SOBIE ŻYCIE oraz na Youtube - ejkumpsi :)

 Trailer filmu "Zielone Kręgi"



Tekst ukazał się pierwotnie w "Gazecie Jarocińskiej".
Zdjęcia z Festiwalu:
Agnieszka Gajzlerowicz
Marcel Bird
i inni