środa, 15 września 2010

12 PARSZYWYCH PYTAN - tym razem ja!



czyli Pasikonik na brzegu

1. Trzy kraje bez ktorych nie wyobrazasz sobie podrozowania.

Polska - przede wszystkim. O swoim kraju powinno sie wiedziec. Powinno sie rozmawiac. Powinno sie rozumiec. Jako tako znac historie, powiazania, przyczyny i skutki. Powinno sie jako tako orientowac w polityce. A takze geografie znac. Zanim wyruszylem za granice nadwislanskiego kraju przemierzylem go autostopem wielokrotnie. Poznalem Mazurow, Hanysow, Kaszubow i Gorali. Mieszkalem w Jarocinie (tak, tym Jarocinie - stamtad pochodze), mieszkalem na Pomorzu, na Dolnym Slasku, a takze w Gorach Bystrzyckich. To byly roznorakie miejsca: bogaty dom, wynajete pokoje, mieszkania, wiejskie chalupy, strych, piwnica, namiot, melina az po odludny, drewniany domek w lesie. Dzielilem te miesjca z calym przekrojem polskiego spoleczenstwa, z ludzmi wyksztalconymi, z dziennikarzami, z artystami, ze studentami, z prostymi rolnikami i ich rodzinami, z pijakami i z narkomanami.Podroze po Polsce pozwolily mi lepiej zrozumiec polskosc we mnie i w innych Polakach. Odroznic szerokopojete cechy ludzkie od typowych nalecialosci polskiego pochodzenia.Straciloby na wartosci podrozowanie po swiecie bez moich polskich doswiadczen. Natomiast innych kluczowych pozycji nie posiadam, bowiem wyobraznia to fascynujaca, wciaz rozszezajaca sie glebia...

2. Co jest dla Ciebie najważniejsze w podróżowaniu?

Kazdy podrozuje na swoj sposob, tak jak chce albo tak jak potrafi. Istnieje cala masa ludzi, ktora wykupuje zorganizowane wycieczki lub krok po kroku "podrozuja" z przewodnikiem typu Pascal. Ja kieruje sie intuicja. Jest o wiele lzejsza niz przewodnik (w miejsce owego raczej wezme Kapuscinskiego) i doprowadza mnie dokladnie w te miejsca, w ktorych pragne sie znalezc. Sa to miejsca, z ktorych moge cos wyniesc i na pewno nie mam na mysli typowo polskiego wynoszenia czegos pod pazucha. Sa to miejsca, w ktorych moge sie czegos nauczyc, ludzie, dzieki ktorym moge sie czegos dowiedziec. Uczyc sie, uczyc, uczyc! To dla mnie najwazniejsze w podrozowaniu. (Zapewne drapia sie po glowie moje belfry z Jarocina, ktore dobrze wiedza, ze same dwoje w dzienniczku mialem).

3. Jak długo się przygotowywałeś przed wyprawą?

Przygotowywalem sie 19 lat. Od dziecka interesowal mnie swiat. Palce w mape wciskalem, wyobraznia wedrowalem, globusy podkrecalem. Nie moglem doczekac sie momentu, kiedy wyjade z Jarocina. I zaraz po maturze wyruszylem. Przez trzy lata poznawalem Polske, potem ruszylem dalej. Jestem w drodze od osmiu lat. Podrozuje inaczej, bardzo powoli. Zamieszkuje miejsca, w ktorych sie zakochalem lub do ktorych zaprowadzil mnie los. Albo nos. Znajduje zajecie i zyje z miejscowymi. Albo jade zarobic na chwile do bogatszego kraju. Na poczatku to byl raczej instynkt, pozniej zrozumialem, ze jestem zyciowym nomadem... Wczesniej zdarzalo mi sie wynajmowac jakis pokoj, co przez kilka miesiecy moglem nazywac domem, ale ostatnie dwa lata nie mieszkam nigdzie, wedruje z plecakiem, uwodzony przez rozne sytuacje goszcze pod znajoma i nieznajoma strzecha.

4. Co Cie wkurwia?

Niezwykle rzadko sie wkurwiam, a jak juz sie zdarzy, to zazwyczaj wsciekam sie na samego siebie. Najczesciej kiedy sie orientuje, ze nie nauczylem sie czegos na swoich bledach:)

5. Za czym tesknisz najbardziej?

Za bigosem, pierogami, kiszonymi ogorami i zoladkowa gorzka mietowa (tez troche za miodowa).

6. Jak sobie poukladałeś sprawy z pracą, karierą, z luką w CV?

Kariera nomada..? Jakas abstrakcja. Jesli o prace chodzi to zdecydowanie wole pracowac dla przyjemnosci albo za dach nad glowa niz dla pieniedzy. A w CV nie mam zadnych "luk". Pisze wszystko. Na przyklad o tym jak mieszkalem kilka miesiecy w jaskini w Andaluzji albo jak wyciagalem kciuka na skraju brazylijskiej szosy.

7. Jak przełamać strach i obawy przed samotną wyprawą?

Trudno mi odpowiedziec na to pytanie, bo ja sie nigdy nie balem samotnej wyprawy. Malo tego! Uwazam, ze najlepiej podrozuje sie w pojedynke! Mysle, ze aby przelamac strach trzeba dojsc do jego zrodla. A ono zazwyczaj tryska strumieniem wlasnych kompleksow oraz zle dobranych informacji.Sprobujmy zrozumiec jedna rzecz. Zalozmy, ze od wczesnego dziecinstwa rodzice, wujkowie i ciotki, wszystkie media wpajaja ci, ze swiat jest piekny i fascynujacy, pelen dobrych ludzi i intencji. Czy dalej bys sie obawial? Prawdopodobnie o wiele mniej. A dlaczego media bezustannie trabia o wypadkach i nieszczesciach? Jednym z powodow jest to, ze wystraszonym spoleczenstwem latwiej sie kontroluje i manipuluje. Nie bedziesz sie wychylal kolego, nie bedziesz stwarzala za duzo problemow kolezanko, jesli zamkniecie sie w bance, bedziecie robili to, co wszyscy dookola robia i zaufacie, ze swiat na zewnatrz jest dziki i niebezpieczny...A ja radze wyciszyc umysl i odpowiedziec sobie samemu czego sie wlasciwie boisz i dlaczego. Odpowiedziec sobie czy chcesz zrozumiec, a zatem pokonac swoj strach, czy zyc z nim do konca zycia. Mozna tez posluchac tych, ktorzy jezdza i doswiadczaja, ktorzy widza, slysza, czuja i smakuja swiat. Ale najlepiej nie sluchac nikogo, tylko siebie, swojego serca.Jak serce chce jechac to zalecam chlapnac kieliszka zoladkowej i ruszyc.

8. Od czego zaczać?

Od siebie.

9. Kiedy wracasz?

Nigdy.

10. Najbardziej nieprawdopodobna historia z twojej podróży?

Najmniej do prawdy podobna jest moja pani;) jest najbardziej nieprawdopodobna! A podroz po jej swiecie najbardziej egzotyczna podroza! Jednak nie o niej wam opowiem...
Duchy gonily mnie po calej fabryce. Uciekalem wraz z innymi ludzmi, ale w koncu zrozumialem, ze duchom chodzi o mnie. Po jakims czasie wszystko ucichlo, a ja zostalem sam na pustym placu w ksztalcie koloseum. Duchy w starych lachmanach otoczyly mnie. Sposrod nich wyszedl jeden dziadek i zapytal: "widzisz tego chlopca?" I tutaj wskazal na malego aniolka o kreconych blond wlosach, ubranego w biale szaty. "Widze" - odpowiedzialem. "Teraz snisz" - odpowiedzial duch - "jednak kiedy zobaczysz tego chlopca na jawie, chwile pozniej umrzesz".
Minelo wiele miesiecy, a ja zdazylem juz dawno zapomniec o tym snie.
Akcja przenosi sie na festiwal reagge 30km od Jarocina, niedziela, ostatni dzien koncertow i ostatnie piosenki. Bylem wtedy posiadaczem "zoltej zawalidrogi" czyli 30-letniej zastawki. Ugadalem sie z przyjaciolmi, ze ich odwioze po festiwalu do Jarocina. I zupelnie niespodziewanie wsrod tlumu wychylila sie dziewczynka, jak kropla wody podobna do owego chlopca ze snu! Od razu caly zdebialem... Doslownie 3 minuty pozniej spotkalem sie ze znajomymi przy moim aucie, ale okazalo sie, ze jest ich piatka, czyli o jednego za duzo. Zaczeli sie przekamarzac miedzy soba, komu przysluguje miejsce w zastawce. Kazdy z nich musial bowiem wracac na poniedzialek do pracy albo do szkoly. Ja trwalem w szoku. Caly sen stanal mi przed oczyma i prorocze slowa dziadka o mojej rychlej smierci. Dojrzewala we mnie mysl, ze tej drogi do Jarocina nie przezyjemy...
Tymczasem moi towarzysze zwrocili sie do mnie o ostateczna decyzje kto ma zostac. Czyli mialem wybrac jedna osobe z tych pieciu, ktorej ocale zycie! Patrzyli na mnie, a ja patrzylem na nich... Wsrod nich byla mloda, ladna dziewczyna, ktorej prawie w ogole nie znalem. Trzymala sie z boku, niewiele mowila i pieknie sie usmiechala. Wygladala na bardzo skromna i dobra osobe. Juz chcialem wskazac na nia, ale znow mnie zatkalo. Jakze zostawic ja na pastwe losu, w srodku nocy w innym miescie? A przeciez nie moglem powiedziec im o moim snie! Jakakolwiek ingerencja moglaby zmienic przeznaczenie!
Widzac, ze nie potrafie z siebie wydusic slowa, jeden z kolegow sam zrezygnowal i rozplynal sie w czarnej gestwinie nocy. Ruszylismy. Bylem przerazony. Balem sie smierci, ale cos mi mowilo, ze tak ma byc, ze widocznie tak juz zostalo to zaprojektowane o wiele wczesniej. Moi towarzysze krzyczeli i spiewali, jak przystalo na rockendrollowa ekipe po paru piwkach w pomalowanym, oldskulowym aucie. Myslalem o swoim zyciu i prowadzilem wprost ku przeznaczeniu. O ironio! Zgine wsrod spiewow i wrzaskow pjanej gromady! Serce w gardle stawalo, kiedy wyprzedzaly mnie ciezarowki. Stres nieporownywalny do niczego! Wierzcie mi, to bylo najdluzsze 30km w moim zyciu. Dojechalismy szczesliwie. Zaparkowalem, zgasilem silnik i opowiedzialem swoja historie pasazerom. Zapadla dluga cisza...
Dziewczynki to jednak co innego jak chlopcy, co nie?

11. Najbardziej magiczne miejsce, w którym byleś i dlaczego?

Magia jest tak specyficzna, ze nie klasyfikuje sie jej do mniej lub bardziej. Magia ma ta potege, ze kazdego dotyka w roznych miejscach, z rozna sila. Kazdy ma swoj magiczny kacik (czy to w ogrodku u dziadka czy na pustyni w Boliwii) i jedni o tym opowiadaja, inni nie. Ja swoje miejsca zostawie dla siebie albo dla nieco bardziej dociekliwych.

12. Pytanie dowolne według uznania?
Co ty sobie, do cholery, pasikoniu myslisz?
A mysle sobie, do cholery, tak:
nasza planete w ciagu ostatnich 50 lat zadrapal ludzki pazur w sposob juz nieodwracalny. Malo tego, ten szpon wbija sie glebiej i glebiej w nasza Matke. Ona trzesie sie, rzyga i wrzeszczy, ale niewielu ludzirozumie, o co jej chodzi. Niby kazdy gdzies tam o tym slyszal, ze codziennie umiera z glodu kilkanascie tysiecy dzieci, ze co roku z powierzchni Ziemi bazpowrotnie ginie do tysiaca gatunkow zwierzat i roslin,ze ogromne korporacje modyfikuja genetycznie nasze pozywienie (plantacje GMO sa na calej planecie!) i ukrywaja przykry fakt ogromnego zagrozenia tych produktow na zdrowie czlowieka, ze kazdej godziny znika z powierzchni Ziemi las tropikalny wielkosci boiska futbolowego, ze po oceanach dryfuja zupy plastiku rozciagajace sie na setki kilometrow, ze politycy oszukuja i klamia w zywe oczy, ze sasiad po raz kolejny wyrzucil smieci do lasu, ze to, ze tamto, ze sa takie to a takie organizacje walczace o tych kilka sztuk niedzwiedzi, ktore jeszcze moga chodzic po naszej planecie, organizacje broniace praw czlowieka, ze sa protesty, manifesty, kazdy gdzies o tym slyszal, ze sa ludzie, ktorzy sie tym zajmuja. A gdzie w tym wszystkim my? Przeciez mozemy cos zrobic, mozemy dzialac, w kupie sila! Nie trzeba od razu poswiecac zycia w obronie wymierajacych pasikonikow (heh), ale warto zrobic cokolwiek, chocby szczerze sie zastanowic nad problemami naszej planety. To dzieje sie teraz, a my jestesmy pierwsza generacja internetowa i mozemy sie laczyc prawie wszedzie. Dlatego apeluje o zmartwienie sie. O zastanowienie sie. Jeszcze raz zacytuje mojego przyjaciela Pawulona: to my jestesmy odpowiedzialni za nasze pokolenie.

5 komentarzy:

  1. Pozdrowienia z Jarocina.:) Nauczyciele mogą Ci tylko pozazdrościć...
    Do której szkoły chodziłeś?
    anya

    OdpowiedzUsuń
  2. to o strachu, to bardzo mądre jest mądre jest

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak tu nie lubic Pasikonika:) Ja Cie widze w programie dla dzieci o marzeniach:) Filip

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo pozytywnie, szkoda ze tam mało ludzi podąża swoją drogą

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wiem, gdzie jest ten aniołek z kręconymi włosami o przenikliwym wzroku.

    OdpowiedzUsuń