czwartek, 19 sierpnia 2010

PARSZYWA DWUNASTKA - koleżka 1

Kuba Federowicz



1. Trzy kraje bez których nie wyobrażasz sobie podróżowania?
 
To trochę dziwne pytanie.. Prawdę mówiąc nie byłem jeszcze ‘wszędzie’ (‘…ale jest to na mojej liście’ :]’) jednak wydaje mi się, że w całym tym ‘podróżowaniu’ chodzi o to, żeby odwiedzać miejsca, w których się właśnie jeszcze nie było. Oczywiście każdy z nas ma jakieś swoje ulubione miasta, pasma górskie, plaże, wioski – miejsca, które dobrze mu się kojarzą, do których chciałby wrócić, ale przynajmniej w moim przypadku, nie ma takiego kraju, bez którego nie wyobrażam sobie podróżowania… Że ‘gdzieś’ mogłoby nie istnieć. Pytanie zostało jednak postawione, więc odpowiem na nie w ten oto sposób – pierwszym krajem byłaby chyba Rumunia. Tam, kilka lat temu, pojechałem na jeden z takich pierwszych, dłuższych wypadów, który można by było określić mianem ‘backpackerskiego’. Z przyjacielem, we dwójkę jeździliśmy autostopem praktycznie po całym państwie, chodziliśmy po górach i spaliśmy na plażach. Plany modyfikowaliśmy w zależności od sytuacji, czasem kogoś spotykaliśmy kto do czegoś nas przekonywał, a czasem po prostu rzucaliśmy monetą by podjąć jakąś decyzję. Niby z określoną datą powrotu ale szukając przysłowiowego diabła tam, gdzie istniała szansa, że mógłby powiedzieć nam ‘dobranoc’.. Drugim krajem, byłoby Peru. Żałowałbym chyba, gdybym nigdy nie odwiedził tego miejsca. To było spełnienie moich wyobrażeń o podróżowaniu w Ameryce Południowej – trudno dostępne górskie wioski, jazda na pakach pickupów po zakurzonych, górskich drogach, długa Panamericana w pustynnych klimatach, którą ‘przesiedziałem’ w szoferkach ciężarówek, a do tego niesamowity folklor i kolory, których się nie zapomina. Było wszystko, o czym marzyłem, czego pragnąłem doświadczyć na tym kontynencie. I mimo, że jest to teoretycznie bardzo turystyczny kraj, to ja odnalazłem tam naprawdę dużo autentyczności. Ostatni, trzeci kraj to Polska. Gdyby nie to, że mam silne cechy ‘polskiego’ charakteru, że umiem ‘kombinować’ jak Polak, że się tam wychowałem, że miałem okazję nauczyć się tego, co umiem, spróbować się w różnych warunkach, jeździć od morza, przez jeziora, puszcze, bagna aż po góry.. Gdyby nie to, to prawdopodobnie moja podróż nie wyglądałaby tak, jak wygląda.

2. Co jest dla Ciebie najważniejsze w podróżowaniu?
Najważniejszy, oprócz własnej przyjemności, dla mnie jest kontakt z ‘lokalsami’ i choć śladowa wiedza o historii i tradycji miejsca, po którym podróżuje. Bez tego kontekstu, uważam, że doznania nie są pełne. Wiele rzeczy można przeoczyć, nie zrozumieć pewnych zachowań, popełnić jakiś błąd, który może wiele kosztować. Zauważyłem, że wielu podróżników nie przywiązuje do tego uwagi. Obchodzą ich tylko atrakcje turystyczne – zobaczyć coś, zrobić zdjęcie, móc powiedzieć, że „się było”. Dla mnie najciekawszymi atrakcjami są miejsca z dala od innych turystów, gdzie ludzie są nieprzyzwyczajeni jeszcze do ich częstego widoku. Najczęściej wtedy można doświadczyć ich gościnności, porozmawiać z nimi szczerze, zaprzyjaźnić się i dowiedzieć się o rzeczach, których nie wyczyta się w żadnym przewodniku. W obecnej podróży zacząłem sobie też cenić to, że mam czas. Że nie pędzę gdzieś na złamanie karku tylko po to, bo za dwa dni mam zorganizowaną wycieczkę w innym miejscu, a za 5 dni muszę wsiąść w samolot. Mogę zostać gdzieś dłużej, nawiązać bliższe znajomości z innymi podróżnikami czy miejscowymi i nie mam uczucia, że marnuje czas stojąc czwartą godzinę przy drodze z wyciągniętym kciukiem. Jestem wolny, może nie od wszystkiego i w zupełności, ale mając czas, rzeczywiście wiele rzeczy schodzi na drugi plan. Podoba mi się ta „wolność”.

3. Jak długo się przygotowywałeś przed wyprawą?
Nie lubię słowa „wyprawa” w odniesieniu do mojej podróży. uważam, że nie jest ona „wyprawą” i nigdy jej tak nie nazywam. Ale przygotowania oczywiście były. Pomysł o wyjeździe narodził się na trzy lata przed wyruszeniem, choć już jakieś myśli o „podróżowaniu” oczywiście krążyły mi po głowie od 15 roku życia. Pomysły z czasem się zmieniały, ale wiedziałem, że chce wyruszyć w trakcie studiów. Sporo czytałem, ale nie były to konkretne przygotowania do wyjazdu. Ten etap można by było chyba nazwać mentalnymi przygotowaniami. Właściwe preparacje zaczęły się tak naprawdę po podjęciu ostatecznej decyzji, że jadę, a miało to miejsce mniej więcej na pół roku przed opuszczeniem domu. Miałem wsparcie kolegi, z którym wyruszyłem z Polski stopem na zachód. Podzieliliśmy się w niektórych zadaniach, dzięki czemu każdy z nas miał trochę mniej na głowie. A ja w tym czasie na głowie miałem wiele innych spraw, spośród których najwięcej czasu pochłaniało mi pisanie pracy licencjackiej i zaliczenie egzaminów przewodnickich. Generalnie jednak można powiedzieć, że funkcjonowałem normalnie. Najgorętszy okres to dwa ostatnie miesiące przed podróżą. Wtedy wszystko nabrało tempa. Większość rzeczy tak naprawdę miałem już od dawna w posiadaniu, ale sporo gadżetów trzeba było dokupić – kłódeczki na plecak, nowy kompas, wodoodporne ziplacki, skarpety trekingowe, rękawiczki. Z większych zakupów to nowe buty, obiektyw do lustrzanki… Na trzy miesiące przed wyjazdem zacząłem się szczepić. Wtedy jeszcze nie wiedziałem gdzie mnie rzuci, może to będzie tak jak zakładałem na starcie Ameryka Łacińska, a może już Azja lub środek oceanu. Chciałem być możliwie najlepiej przygotowanym. Nie mając konkretnych planów niestety trzeba być bardzo elastycznym, jeśli chodzi o dobór sprzętu. Nie można wziąć za dużo ciepłych rzeczy, jeśli się przypuszcza, że większość czasu spędzi się w upałach. Z drugiej strony na morzu czy w górach bez ciepłych ubrań się nie obędzie. Plecak pakowałem kilka razy sprawdzając co się najlepiej składa, dobierając to i odrzucając tamto, próbując wybrać uniwersalny zestaw. W końcu udało się zmieścić w 18kg. Na trzy tygodnie przed „dniem 0” pozakładałem konta w bankach, zamówiłem karty płatnicze i czeki podróżne. Później to już tylko zalaminować kopie dokumentów, odebrać wizę do USA i…ruszyć. Krótko można powiedzieć, że przygotowałem się tak naprawdę trzy miesiące.

4. Co Cię wkurwia?
Prawdę powiedziawszy, to nic. Moja podróż z założenia miała być wędrówką w głąb siebie, chciałem poznać swoje słabości, uporać się z nimi. Odmienić swoje postrzeganie świata, poszerzyć horyzonty, spojrzeć na wszystko z innego punktu widzenia. Zgłębić nowe nurty filozoficzne i odpowiedzieć sobie na pytania – co chce robić w życiu, jak osiągać wyznaczone cele, czym się kierować w życiu. Dlatego nazwałem moją podróż ‘grandtour’, nawiązując do średniowiecznej, europejskiej tradycji podróżniczej. Po drodze poznałem kilku ludzi, którzy poprzez rozmowy ze mną otworzyli mi zupełnie nieznane wcześniej drzwi. Zainspirowali mnie, podsunęli kilka książek. W toku dalszego podróżowania, sprawdzania i testowania kolejnych poznawanych przeze mnie uniwersalnych praw, przyswajałem sobie pewną wiedzę. Dziś stosuje wiele z tych prawd na co dzień, w każdym momencie, w każdej sytuacji. Nie jestem ani oświeconym mędrcem, ani fanatykiem, ale czuje się odmieniony w jakiś sposób. Dobrze mi ze sobą, z tym, jaki się stałem podczas tej podróży. Jedną z rzeczy, którą osiągnąłem, jest umiejętność oczyszczania umysłu z negatywnych energii i myśli, jakie się w nim pojawiają. Większość w ogóle mnie nie ‘trafia’. Czuje jakąś harmonię w środku, spokój. Negatywne emocje po prostu nie służą niczemu i staram się ich unikać. Dlatego nie wkurwiam się, gdy stoję kilka godzin przy autostradzie, otrząsnąłem się szybko po rabunku w Boliwii i nie koncentruje się na tym, że w autobusie miejskim obok mnie stoi zgryźliwa babcia i depcze mi po nogach…

Jeżeli coś mnie irytuje to może jedynie to, że z turystyki zrobiono dziś nieprawdopodobny biznes. Podróżowanie jest łatwe, są hotele dla backpackerów, agencje turystyczne oferujące setki wycieczek w różne miejsca, a na ulicy w wielu miastach jest się chodzącym banknotem tylko dlatego, że ma się białą skórę i plecak na grzbiecie. Wszystko jest takie proste – masaż, ‘wyprawa’ do dżungli, lot awionetką? Nie ma sprawy, tylko zapłać. Najlepiej kartą mastercard. Z jakimś dziwnym szacunkiem i może trochę z tęsknotą słucham opowieści o starych podróżnikach, którzy jeszcze 30 lat temu odwiedzali te same miejsca, ale w zupełnie innym stylu. Nie ukrywam, że próbuje szukać swojego własnego stylu podróżowania, który byłby podobny do tego sprzed lat, ale wszystkiego nie da się mieć. Zawsze jest coś za coś. Jest Internet, który ułatwia życie, bankomaty, przewodniki. I zawsze już się jest gringo – potencjalnym klientem, potencjalną ofiarą napaści czy kradzieży. Nic nie jest czarne albo białe, ale zdarza mi się, że z irytacją patrzę na ulicznych naganiaczy oferujących mi coś po ‘specjalnej’ cenie, wołających za mną „Amigo”.. Pytanie tylko, czy bardziej ten fakt, że jestem „gringo”, irytuje mnie czy też ich?

5. Za czym tesknisz najbardziej?
Za ludźmi, których zostawiłem w kraju. Za rodziną, przyjaciółmi. Za wspólnymi wypadami w góry, na żagle, polskim browarem (ew. wódką) w dobrym towarzystwie. Za rozmowami z osobami, którym mogę powiedzieć znacznie więcej, niż jestem w stanie wyrazić w jakimkolwiek języku. Bo tu nie rozchodzi się o wiek, język czy kolor skóry. Tu chodzi o wychowanie, wspólnie przeżyte chwile, które są jakąś dodatkową płaszczyzną porozumienia. To jest to, że kiedy rzucam tekst z Chłopaki nie płaczą, Misia albo z jakiegoś innego kultowego filmu, to wiem, że zostanę tak samo zrozumiany. Tęsknie też za moimi treningami siatkarskimi, wspinaniem, skitourami. Ale nie pęka mi z żalu serce. Bo wiem, że liczy się ‘tu i teraz’ i że ‘jeszcze będzie czas’ na wszystko.

Reszta z 12 parszywych pytan na blogu Kuby.

wtorek, 17 sierpnia 2010

PARSZYWA DWUNASTKA

Z glowy Filipa wyfrunal pomysl.
Tak, tego Filipa, cosmy sie w Sucre przypadkiem spotkali, film zesmy skrecili, ktory teraz wlasnie montuje dlugimi norweskimi wieczorami. Taaaak i Szymon tam byl rowniez. Jak jednym wiadomo, a innym zgola niewiadomo, Szymon zamieszkal w La Paz w Boliwii, a Filip w Cali w Kolumbii. Pasikonik dalej jezdzi (tym razem w poszukiwaniu zaginionego skarbu! co to powinien lezec na koncie, a nie lezy). W kazdym razie Filip siedzial w Kolumbii cale 9 miesiecy i w koncu wpadl mu do glowy pomysl. Potem pomysl zostal przeanalizowany, uformowany i wyfrunal z glowy filipowej w dwunastu roznych kierunkach swiata.


Projekt ma na celu przyblizyc nam sylwetki polskich podroznikow paletajacych sie po zakamarkach planety Ziemia. W zasadzie nie tylko sylwetki, ale i mysli, uczucia, przygody, rady i leki, i co tam jeszcze z owych figur wyplynie w trakcie pieczalowicie przygotowywanych odpowiedzi na dwanascie tych samych pytan.
Uwazam, ze bedzie to ciekawa lekcja dla nas, interesujaca dla innych podroznikow, ale przede wszystkim inspiracja dla tych, ktorzy jeszcze nie wdepneli na Swoj Szlak, a bardzo by tego pragneli.


czwartek, 5 sierpnia 2010

Historia pewnej rozmowy

Znalazlem goscia na ktorejs ze stronek takich jak autostop.pl, stopem.pl, nastopa.pl lub jeszcze cos w tym stylu. Ogloszenie jakie dal przykulo moja uwage i stwierdzilem, ze to moze byc wlasnie to, czego szukam:)


OGLOSZENIE:


WITAM MOGE ZABRAC KOGOS NA STOPA. DO NORWEGII OSLO I OKOLICE. JADE BUSEM 3 OS KLIMA .MOZNA ZAWSZE SOBIE COS WRZUCIC JEST DUZA PAKA A JA MAŁO BIORE 2 MIEJSCA WOLNE POZDRAWIAM CHCE WYJECHAC POCZATEK SIERPNIA

ROZMOWA:

Misiek Hej 20:48:49
super pasuje mniej wiecej, samolot lata za 300zl, jak z wami taniej to pewnie sie dogadamy, jestem z fajną dziewczyną
do norge 20:49:51
ale z kad chcesz jechac
do norge 20:49:57
skad
do norge 20:50:21
?
Misiek Hej 20:50:34
Wroclaw, Jarocin, Poznan
Misiek Hej 20:50:52
najlepiej tak a skad ruszacie
do norge 20:51:23
ja z łodzi
do norge 20:51:43
ale jak cos to mozemy sie spotkac gdzies w polsce
do norge 20:51:49
i ile dajecie
do norge 20:51:55
kasy
do norge 20:51:55
?
Misiek Hej 20:55:39
szczerze to stoimy kiepsko z kasa, jedziemy do pracy ktora dopiero znajdziemy, mozemy dac 400zl za nas dwoje i fajne kompaniero po drodze, jestesmy w drodze dookola swiata:)
do norge 20:56:44
a kiedy chcecie jechac
Misiek Hej 20:56:52
a wy jak jedziecie i po co i dokad?
do norge 20:57:08
i gdzie do pracy jedziecie
do norge 20:57:12
my do oslo
do norge 20:57:22
do pracy w budowlance
Misiek Hej 20:58:00
a gdzie konkretnie pracujecie?
do norge 20:58:48
dopierokolega załatwia robote na budowie
Misiek Hej 20:59:38
a ktoredy chcecie jechac? do oslo?
Misiek Hej 20:59:47
jechaliscie juz kiedys?
do norge 21:00:48
nie
do norge 21:01:08
z lodzi na poznan
Misiek Hej 21:01:17
a dalej?
do norge 21:02:32
berlin
Misiek Hej 21:04:28
byliscie kiedys poza granicami naszego kraju?
do norge 21:05:39
mało
do norge 21:05:47
razy
do norge 21:07:21
ale samolotem bo wczoraj odebrałem prawko ktore 1 miesiac temu zdałem
Misiek Hej 21:11:15
sluchaj ja i moja dziewczyna bardzo duzo jezdzimy po roznych krajach. tu okolice polski mamy w paluszku, znamy teren, wiemy co gdzie i jak, pokazemy wam gdzie wolno kimac, a gdzie nie, gdzie parkowac, jak tankowac, troche jezyka poduczymy i roznych bajeranckich trikow
do norge 21:11:59
a ile macie lat
do norge 21:11:59
?
Misiek Hej 21:12:06
ale wynajmujecie nas jako przewodnikow na 3 dni i dajecie nam stowe od łebka
do norge 21:12:45
ile macie lat ?
Misiek Hej 21:13:24
ja mam 27, w drodze jestem od szesciu lat, Kaska jest troche mlodsza
Misiek Hej 21:13:52
ale zjezdzilismy cala Europe kilkakrotnie
Misiek Hej 21:14:17
nie tylko Europe
do norge 21:14:26
a kiedy chcecie jechac
Misiek Hej 21:15:08
28 lipca
do norge 21:15:48
a macie prace
do norge 21:15:50
??
Misiek Hej 21:15:58
nie
do norge 21:16:16
a jakiej szukacie ??
Misiek Hej 21:16:31
sluchaj to jest niewazne
Misiek Hej 21:16:43
wazne jest zeby sie dogadac na wyjazd
Misiek Hej 21:16:48
znasz jakies konkrety?
Misiek Hej 21:16:58
ile kosztuje most gdzie on jest?
Misiek Hej 21:17:07
a ile prom skad dokad?
Misiek Hej 21:17:31
czy bilety kupic przez internet zczy na miejscu mozna?
do norge 21:17:34
tak ja moge dopiero ok 3 - 4 sierpnia bo biore kuronia
do norge 21:17:41
a 6 mam urodziny mamy
do norge 21:18:00
to moge dopiero ok 8
Misiek Hej 21:18:05
dobra to
Misiek Hej 21:18:11
na zdrowie kolego
do norge 21:18:36
a usmego mam lekaza
do norge 21:18:50
wiec moge po lekazu jechac
Misiek Hej 21:19:21
pozdrow mamuske i kolege w oslo, my tam musimy byc szybciej, dzieki za gawędę ja zmykam w swoje swiaty
Misiek Hej 21:19:23
nara
do norge 21:19:50
pozdrawiam


Finalnie dolecielismy do Norwegii taniuskim samolocikiem z malenka miejscoweczka na nogi:)