poniedziałek, 15 marca 2010

Odstawmy czary na bok

I tu, na Śląsku pomiędzy kominami, w małej piwnicy wyświechtanej kolorami, żyję. Obmacuję okręgi, prostuję prostopadłe, prostuję funkcje, funkcjonuję w prostej do celu. A celem jest nowy portal internetowy, jakiego jeszcze nie było takiego! Tak naprawdę to jest juz jeden taki w Polsce, ale na tamtym portalu nie ma Tego właśnie, takiego, i właściwie jest taki jakiś, taki nie-taki, jak nasz - rum-tum-tum! Razem z Pawulonem, głównym organizatorem całej akcji, przygotowywujemy obiad dla kwiatu naszej młodzieży. To nie będzie o podróżach, przygodach i wariacjach na temat. Coś z zupełnie innej beczki, czego na pewno, po mnie przynajmniej, nie spodziewa się nikt... Startujemy niedługo w oddychającym niespokojnie świecie internetu i na pewno nie wyglądamy tak:

Wieczorami rozmawiamy o Rewolucji. W tym kraju dzieją się przecież rzeczy tak paskudne, tak absurdalne, że nie sposób tu żyć spokojnie....
Pawulon, podnosząc oczy ku niebu, rzekł - "To My! jesteśmy odpowiedzialni za nasze pokolenie".

niedziela, 21 lutego 2010

Wyżyna Śląska:)




Ha! Kto by się spodziewał, że się zamieszkam na Śląsku? Bynajmniej nie ja:) Porządkowanie wnętrzności przynosi efekty, życie podrzuca rozwiązania, a śmierć czai się za rogiem. Śnieg topnieje. Na kilka miesięcy ukryłem się wśród kilkudziesięciu milionów zestresowanych, ponurych i narzekających Polaków. Bez grosza przy duszy, z chrupiącym śniegiem pod stopami walczyłem o przetrwanie dwojako: aby jeść, pić i spać w cieple oraz by nie zapaść się do końca w otchłani obłędu. (przerażająca jest głębokość umysłu!).
Udało się! Hurra! Dzięki przyjaciołom nie zwariowałem i nie zamarzłem (co byłoby gorsze?).
Znów kontaktuję się z Bogami - Wiosna zbliża się wielkimi krokami! Czy to walka z wiatrakami? Radość życia odzyskać między Polakami?! Otóż Wszystko jest możliwe, absolutnie WSZYSTKO, tylko trzeba chcieć, mocno chcieć, mocno chcieć, mocno chcieć.

I jeszcze jedno.
Kiedy porządkowałem swoje wnętrze, odkryłem robaka, który mieszka w moim brzuchu. Pochodzi z Boliwii, i choć nazywa się Helikopter nie potrafi latać skubany.

piątek, 4 grudnia 2009

Elefelka pisze



Aż ciary mnie po plecach przechodziły... Znacie to? Wtedy zimno się robi i takie uczucie... połechtanie tej przestrzeni pomiędzy ciałem a wyobraźnią...
Dalsze losy Elefelki były mi znane tylko powierzchownie, kilka słow raz na jakiś czas.
Tak samo jak i Wy, dowiedziałem się o tym z tego tekstu (wczoraj). Zapraszam:
http://www.travelblog.org/South-America/blog-457664.html
Co zamierza Elefelka - niewiadomo, choc trochę się domyślam...
Chciała tego od dziecka!

Będziemy w kontakcie:)