środa, 16 lutego 2011

NIE POZWÓLMY ROZEBRAĆ TEJ SZOPY!


Piszę o tym raz jeszcze, gdyż sprawa wcale się nie przedawniła. Szopa Waldemara Deski (znany muzyk, współzałożyciel zespołu DAAB) to przepiękna w swej prostocie, ekologiczna chatka, w której Waldek mieszka wraz z żoną. Sam mam zamiar zbudować coś bardzo podobnego, choć na pewno nie w tym kraju. Prawo polskie jest chore i to jest fakt (kto temu zaprzeczy?). Urzędasy nakazały rozbiórkę tej niesamowitej chatki, bo... nie ma papierka! Administracyjna szmira chce wyrzucić Waldka z Jego domu! Deska rozpoczął walkę z bezsensownym prawem budowlanym, która przerodziła się w walkę o Wolność i Godność człowieka. Popieram ją całym swoim serduchem! 
Namawiam do zapoznania się z tematem, porozsyłajcie petycję po znajomych, umieszczajcie linki, namawiam do działania, nie do wiecznego narzekania.
Całej prawdy dowiecie się TU.

Panie Waldku Pan się nie boi!!!

I zapraszam na "historie nieopowiedziane 7"














sobota, 12 lutego 2011

Z niejednego pieca chleb je je je

Tak, to prawda. Zostałem piekarzem i codziennie wczesnym rankiem wypiekam ciasteczka, bułeczki i chlebek. Pracownicy z piekarni nie wiedzą kim jestem, dlatego zapewne wydaję im się dziwny... Bardzo rzadko przecież uczestniczę w "zwyczajnym" życiu. Nie przywykłem do przebywania z ludźmi, z którymi nie mam ochoty przebywać, ani do pracy w nadwiślańskim kraju...
Przygniatająca betonowa dżungla, szarość ulic i twarzy, wymęczeni problemami ludzie, hałas, spaliny i zimno - nie sprzyjają pogodzie ducha. W szczególności te smutne Twarze, pełne frustracji, żalu i gniewu. Jakby dane im było w jednej chwili ujrzeć całą podłość świata i nigdy nie umiały tego zapomnieć. Zmartwione twarze jakby myślały tylko o tym, żeby nie wydarzyło się nic gorszego. Wszechobecna małość, wstyd, przygarbienie, oczy wbite w chodniki pełne psich kup. Głowy do góry podnoszą dresiarze w bramach, "ponad Śląskiem tylko niebo". Tydzień temu złamali nos małej blondynce pod sklepem, mojej koleżance z pracy. Ludzie z piekarni są wkurzeni, zrzędzą i biadolą. Będą mieli przecież więcej roboty.

 A jednak Wrocław to jedno z najciekawszych miast Polski. I najcieplejsze. Zasypane koncertami, jest z czego wybierać! Pełno wielorakich warsztatów, kursów, tańców, wygibasów, projektów, wydarzeń, akcji i reakcji! Mnóstwo studentów panoszy się po knajpach, a i imprez dobrych nie brakuje.
Tyle że ani ja, ani Stokrotka, na imprezy nie chodzimy (nastał Czas Odpoczynku od hulanek), na kursy nie uczęszczamy (brak gotówki), Kasia tańczy na Warsztatach Ciszy, a Misiek kończy projekt "Sezonu na lwy". Za drzwiami naszego mieszkania znajdujemy ukojenie... Przede wszystkim odpoczynek od świata i chaosu. Oboje odnajdujemy się teraz w poszukiwaniach Harmonii, wędrujemy do źródeł... Zaleciało banałem, bo i słowa bywają ubogie. Tak, zapadliśmy w towarzyski sen zimowy, by naładować baterie przed Wyprawą w Nieznane. Po 2 zimnych miesiącach w malutkim namiocie w Norwegii i 5 tygodniach spędzonych w małej Mazdzie w Szwajcarii, nareszcie mamy wielki pokój z wielkim łóżkiem we Wrocławiu! Prawdziwym łóżkiem, nie materacem! Mamy piec kaflowy i drewno, kuchenkę na gaz, warzywa, zioła i przyprawy.

 
Mieszkamy z dwoma Hiszpanami w wysoko sufitowej kamienicy, w labiryncie pięknych, starych kamienic, która każdego dnia odsłania nam swoją różnorodność. W sąsiedztwie mieści się piekarnia z tradycyjnie wypiekanym chlebem, bez spulchniaczy i ulepszaczy (nie to, co ja wypiekam), maleńki, pachnący warzywniak z miłą babcią, a i jajeczka ze wsi kupić można, bez żadnych kodów na skorupce, przepyszne naprawdę lubię te jajka.

sobota, 22 stycznia 2011

I o to chodzi i o to chodzi

Jesteście naprawdę wspaniali!!! Od czasu premiery (choć nie tylko) dostaję mnóstwo pozytywnych wiadomości i wzruszających listów... Staram się odpowiedzieć na każdy z nich, ale występują problemy natury technicznej, gdyż wciąż brak mi stałego dostępu do internetu...ech.

Zdjęcie wykonał Strzała z Aśką, gdzieś w Azji.

W każdym razie wciąż pracuję nad udoskonaleniem dźwięku i jakością obrazu w filmie, nad wydaniem płyt DVD (co okazało się trudniejsze, niż myślałem), nad promocją filmu (TAAAAK!!! Sezon na lwy po raz pierwszy na fejsbuku! ), oraz nad sprawami fizycznymi, czyli skąd wykołować kasę na czynsz? (pasikoń ze Stokrotką zamieszkali we Wrocławiu). 

Tymczasem gwoli kontynuowania pasikonikowatych przygód odsłaniam: 
Historie nieopowiedziane 6.